poniedziałek, 16 czerwca 2014

Poznajcie Moją nowa przyjaciółkę, Anemię.

Witam!
Dzisiejszy post ma na celu zwróceniu Wam uwagi na to, jak bardzo ważne są okresowe badania. Nie chodzi Mi o jakieś dogłębne badania,  a najprostsze jakim jest badanie krwi. Takie badanie może nam bardzo pomóc w wykryciu choroby o której nie mamy świadomości.
Czemu taki, a nie inny post? Ostatnio miałam robione badania i jednym z powodów były bóle stopie, udach, itd. Myślałam, że to niedobór wapnia, gdyż były u Mnie takie podejrzenia, ale Moje przeczucia, a wyniki badań okazały się mylne. Wyszło, że mam niedobór, ale żelaza. Do tego dochodzi też m.in. hemoglobina.
Podczas wizyty u lekarza padło jak dla mnie, słowo wyroku - anemia.
Wtedy, to jakoś nie do końca wiedziałam, czym jest spowodowana i jakie są jej objawy, ale poczytałam na ten temat. Wszystkie objawy, które były dla Mnie objawem zmęczenia i stresu okazały się tą o to chorobą.

1. Jak można rozpoznać anemię?
Anemia należy do chorób, które są mylone z przemęczeniem i osoba, która ma anemię dopóki nie zrobi badań może nawet nie być tego świadoma. Jak zauważycie, że macie poniższe objawy już od dłuższego czasu, to może lepiej poświęcić tą chwilkę rano i udać się na badania krwi?

2. Jakie są objawy anemii?
Wtedy jest się osłabionym, sennym i trudno jest skoncentrować się na czymś. Stres, zadyszki po tak banalnych czynnościach jak chodzenie po schodach i problemy z pamięcią. Z takich cech, które możemy zauważyć patrząc na siebie w lustrze to blada cera oraz powieki, przesuszona skóra. Można też to zobaczyć po naszych włosach. Kiedy są łamliwe, przesuszone i wypadają. Ja własnie już dawno zauważyłam to, ze włosy mi wypadają, ale myślałam, że to przez ciągły stres.

3. Czy anemie da się wyleczyć?
Oczywiście. Trzeba najpierw sprawdzić jednak, czemu mamy niedobór żelaza, bo może to być spowodowane nieprzyswajaniem się lub na podłożu ginekologicznym. Powinniśmy spożywać dużo warzyw z żelazem (szpinak, groszek cukrowy), a w szczególności czerwone mięso (stek). Może jakieś suplementy diety? Ponoć dobre jest tez picie niewielkiej ilości wina, ale nie mogę tego zagwarantować.

4. Co ile najlepiej robić badania?
Najlepiej robić co rok, ale jak mamy od dłuższego czasu jakieś przepuszczanie, to lepiej zrobić. Lepiej zapobiec temu jak najszybciej.

Jak jest z Wami? Chorujecie na anemie, bulimie, czy coś takiego? 
O czym chcecie następnego posta?

czwartek, 5 czerwca 2014

Wakacje tuż tuż!

Witam!
Do końca szkoły zostało kilka tygodni, a czas na poprawienie ocen kończy się nieubłaganie. Teraz wszyscy obudzili się z kilkoma zagrożeniami i nie wiedzą w co włożyć ręce. Ja już wiem, że z mojej klasy odejdzie kilka osób, a już 3 to zrobiły w czasie roku szkolnego. Czasem tak bywa, więc życzę Wam dobrego wyboru szkoły!
W tym poście chce trochę omówić Moje plany na te wakacje. Nigdy chyba nie miałam tak ambitnych planów, gdyż wcześniej spędzanie czasu przed komputerem i czatowanie ze znajomymi Mi odpowiadało, ale nie teraz. Mam świadomość, że z realizacją niektórych może być problem, ale 'chcieć, to móc'!

1. Poświęcenie więcej czasu dla znajomych i stanie się bardziej towarzyską.
W te wakacje chce postawić na wychodzenie na powietrze i spotykanie się ze znajomymi. Największym wydarzeniem tych wakacje będzie moje spotkanie z Wiktorią. Będzie w Gdyni tylko 5 dni, ale wiem, że będę starała się wykorzystać z nią te 5 dni w jak najlepszy sposób. Mam też plany ją odwiedzić tez na parę dni, ale tu sprawa się komplikuje, gdyż to byłaby Moja pierwsza, samodzielna wyprawa w nieznane Mi miasto. Chce się również spotkać z Konradem, którego znam mniej więcej tak długo jak Wiktorię, ale mam do niego bliżej. Mam też ogromną nadzieję, że będę spotykać się z kilkoma osobami z Mojego miasta oraz spędzać jak najwięcej czasu w Trójmieście z osobami z obecnej klasy.

2. Rozwinięcie bloga i nie tylko.
Chce rozwinąć bloga i miarę możliwości wstawiać zdjęcia, gdyż na chwilę obecną jest to niewykonalne. Chce też zmienić jego wygląd, ale to w swoim czasie. Chce, żeby on żył i posty były częściej i może oraz jak się da - coraz lepsze i ciekawsze. Chce też pomóc Mojej koleżance w vlogowaniu. Chce ona zacząć swoją przygodę na YouTube i chce jej w tym pomóc w miarę możliwości

3. Zmiany.
Główną planowaną zmianą jest remont pokoju. Planuje to od dłuższego czasu i chciałabym, żeby już na koniec lipca był gotowy, a może i nawet na początek. W sobie też chciałabym trochę zmienić. Szczególnie chciałabym być bardziej otwarta. Chciałabym poznawać nowych ludzi oraz przezwyciężyć swój 'strach' przed ludźmi. Jestem bardzo nieśmiała i czasami mam takie dziwne wrażenie, że jak widzę ludzi, to oni, gdy na Mnie patrzą, to mają same złe myśli. Trudno to opisać.





Stwierdziłam, że screen'y przedstawiające mijające dni do spotkania z Wiktorią będą tu najlepiej pasować. Pokazują, ile już czekamy na to, aż spotkamy się pierwszy raz i mam nadzieję, że nie ostatni. 

Zaczynałyśmy od 131 dni, potem zostało ich 72. Teraz czekam, aż miną ostatnie 32 dni i będę mogła powiedzieć, że jestem najszczęśliwsza na świecie.

Jakie Wy macie plany na wakacje? Planujecie je spędzić aktywnie, czy raczej biernie?

poniedziałek, 19 maja 2014

#100happydays, czyli jak dostrzegać drobnostki.

Witam!
Dzisiejszego posta podpatrzyłam o Mojej przyjaciółki Orzecha, gdyż sama nie mam pomysłów. Teraz koniec roku, brak siły na wszystko. W najbliższym czasie czeka Mnie egzamin praktyczny, a następnie teoretyczny. Czas leci tak szybko, co jest plusem, ale też i minusem.
Wracając do postu. Wszystko zaczęło się od tego, że obejrzałam filmik Serafina w którym mówił o tej akcji. Już wtedy chciałam się tego podjąć, ale nie należę do osób systematycznych i myślałam, że po paru dniach zrezygnuję tego. Po paru dniach właśnie Orzech postanowił w tym wziąć udział, ale nie chciała sama, więc po dłuższym zastanowieniu zgodziłam się. Na chwile obecną wszystko idzie w dobrym kierunku i mam nadzieję, że tak zostanie!

O co chodzi w tej akcji?
W tej akcji chodzi o to, żeby każdego dnia dostrzegać te najdrobniejsze chwile w których mieliśmy powód do radości. Najczęściej jest tak, że każdy dzień jest dla nas monotonią. Nie ma jednak dwóch takich samych dni. W każdym dzieje się coś innego. Coś, co może wywołać uśmiech na naszej twarzy. Tą chwile powinniśmy uwiecznić i możemy podzielić się z nią reszta świata.

Jak inni mają wiedzieć, że jesteśmy uczestnikami tej akcji?
Wystarczy, że do danego zdjęcia dodamy #100happydays i to wszystko.

Na jakich portalach społecznościowych działa ta akcja?
Zdjęcia można wstawiać na:
* Instagram,
* Facebook,
* Twitter,
* Tumblr,
* Email.

To są chyba najważniejsze kwestie w tej sprawie. Zapraszam Was serdecznie na bloga Orzecha oraz kanał Serafina, których również wziął udział w akcji.
Jak już bierzecie udział w tej akcji, to możecie podać w komentarzach linki do Waszych profili. Z chęcią je przejrzę. Zapraszam również na Mojego Instagram'a.




czwartek, 24 kwietnia 2014

3, 2, 1! #1

Witam!
W zeszłym tygodniu pytałam Was na Moim asku, czy jesteście zainteresowani postem dotyczącym urody, a chodzi Mi tu o radzenie Sobie z tzw. nieprzyjaciółmi, czyli pryszczami. Może rozwinie się to w jakiś temat, który będzie poruszany, co tydzień, czy 2 - zobaczymy.

TONIK 
Zacznijmy najpierw od oczyszczenia naszej twarzy, co jest raczej oczywiste, a szczególnie dla osób, które codziennie się malują. Trzeba pozbyć się wszystkich podkładów, kremów bb, żeby nasza skóra mogła oddychać. Tu możemy kupić tonik lub pobawić się i sami coś wykombinować. Ja osobiście znalazłam 2 sposoby. Jedna jest dla wszystkich typów cery, a druga dla tłustej, mieszanej oraz trądzikowej, gdyż jest mocniejsza.
1. Sok z ogórka - jest bardzo delikatny dla naszej cery, więc nie ma możliwości jej jakoś podrażnić, czy jeszcze pogorszyć obecny stan naszej cery.
2. Sok z imbiru - sok z imbiru ma to do siebie, ze możemy go zostawić w termosie i nie musimy się martwić o to, że na następny dzień po otworzeniu będzie już do wylania. Ma on działania przeciwbakteryjne, czyli to, co pomoże nam w uzyskaniu lepszej cery. Niestety, ale on jest też silny. Kiedy przemyjemy nim twarz, to możemy odczuwać takie lekkie pieczenie, które trwa ok. 3 minuty, co nie każdemu musi się podobać. Nie należy też tego toniku stosować codziennie, gdyż może też dojść do wysuszenia twarzy chyba, że będziemy ją dobrze nawilżać kremami. Możemy również stosować ten tonik punktowo, czyli na wybrane niedoskonałości.

PEELING
Ma on nam pomóc w złuszczeniu się martwego naskórka. Dla innych może być przyjemnością lub nie. ja osobiście go lubię, a szczególnie chwile po nim, kiedy przychodzi czas na maseczkę nawilżającą, bo oczywiście - powinniśmy potem wilżyć naszą skórę, bo w przeciwnym wypadku będzie przesuszona.
najlepiej do peelingu użyć takiej dużej szczotki lub szczoteczki do zębów. Należy podążać od dołu do góry okrężnymi ruchami. Tu akurat nie szukałam czegoś naturalnego. jakoś wolę te kupne.

Tu można powiedzieć, że kończymy z takim 'rutynowym' oczyszczeniem. Peelingi powinniśmy wykonywać ok. 2-3 razy w tygodniu. Jak będziemy to robić za często, to przesuszymy skórę zmęczymy tym skórę. Możliwe, ze tez efekty nie będą takie rewelacyjne.

Często wyskakują nam nieprzyjaciele. Nie wiem jak wy, ale ja miałam/mam (staram się już tak nie robić) taki odruch, ze jak go widzę, to próbuje się go pozbyć. Czy to wydrapanie, czy wyciśniecie. Niestety, ale to nie jest dla nas dobre i w gimnazjum przekonałam się na własnej skórze. Cała skóra była podrapana, sucha i czasami leciała Mi przez to krew, bo nie mogłam się powstrzymać. Moja skóra była w fatalnym stanie.
W tym roku wzięłam się za nią. Efekty są i to ogromne. Jedynie muszę jeszcze walczyć z wypryskami w tzw. strefie T (czoło, nos i broda). Nie ma tak, że mam na chwilę obecną porcelanowa twarz, ale wygląda o wiele zdrowiej. Oczywiście jak są gorsze dni, to wyskakują Mi wypryski, ale umiem już z nimi poradzić i napisze Wam jak z nimi się uporałam.

1. Pasta do zębów - może niektórych to zdziwi, ale pasta może nam pomóc. Wystarczy, ze na noc nałożymy punktowo odrobinę pasty (najlepiej Elmex lub białej, w jednolitym kolorze). jej ilość, to zależy od waszego upodobania, ale grubsza sama schodzi. Ona wysusza nam 'wroga' i staje się bardziej dojrzały i po takim kilkukrotnym stosowaniu nie ma po nim śladu. Jest to najbezpieczniejszy sposób.
2. Spirytus lub amol - tu do wyboru, bo efekt powinien być raczej podobny. Robimy tak samo jak z pastą, ale potem należy dokładnie umyć ręce, żeby płyn nie dostał się nam do oczu.

Te sposoby możemy stosować nawet kilka razy dziennie. Najważniejsze jest, żebyśmy byłe cierpliwe, bo jak będziemy ingerować palcami (wyciskanie), to efekty będą opłakane i gojenie się może trwać dłużej niż usunięcie wroga naturalnymi metodami.

To na tyle. Mam nadzieje, że choć trochę pomogłam. Niektórzy może znali już niektóre metody lub nie.
Mam pytanie, czy chcecie, żebym wam pokazała Mój codzienny makijaż? Nie jestem pewna, czy komuś by coś dała, ale nie mam pomysłu na notkę, a może Wy macie jakiś pomysł.

Jakie są Wasze sposoby na ładniejszą cerę?
Używacie do tego jakiś konkretnych produktów?

Oyasumi ♥

sobota, 5 kwietnia 2014

Czyżby wiosna zawitała na stałe?

Witam!
Dzisiaj napiszę trochę o wiośnie, która już praktycznie zawitała i mam nadzieję, że na stałe. Na chwilę obecną możemy natrafić na parę wietrznych jak i słonecznych dni. Aż milo wyjść ze szkoły i iść na peron, kiedy ogrzewa Cię takie słońce. Nie jestem fanką słońca jak i też opalania oraz upałów, ale taka pogoda Mi jak najbardziej odpowiada,
Na znak, że zrobiło się ciepło ludzie zaczęli częściej wychodzić i ćwiczyć. Teraz wszyscy zaczną trenować, żeby mieć dobrą figurę na wakacje. Najczęściej ludzie biegają, chodzą o kijach lub jeżdżą na rowerze. U Mnie na wf teraz, kiedy mamy po 2 godziny wf, to wychodzimy właśnie na kijki. Za pierwszym lasie poszłyśmy do lasu niedaleko szkoły i udałyśmy się na małą wycieczkę. Było trochę marudzenia, ale wiadomo, ze nie każdemu musi się podobać. Teraz byłyśmy na plaży w Gdyni. Było cudownie, choć ja mam o wiele wolniejsze i spokojniejsze tempo od reszty. Widoki były tak cudowne, że nie da się ich opisać.
Najśmieszniejsze było jeżdżenie autobusem z tymi kijkami. Nie codziennie spotyka się grupkę dziewczyn z kijkami, czyż nie?
Mi osobiście nawet się spodobała, gdyby nie to Moje wolniejsze tempo i te kijki - dla Mnie są jakby zbędne, gdyż wolę spacerować bez takiego nadbagażu.


Czy Wy też zaczęliście aktywnie wiosnę? Co sprawia Wam w tym okresie największą przyjemność, jeżeli chodzi o sport?


Oyasumi, xoxo













sobota, 22 marca 2014

Ziaja - Moje małe uzależnienie.

Witajcie!
Chciałabym pokazać Wam produkty, które zakupiłam już jakiś czas temu (11 marca), ale zastanawiałam się, czy napisać o nich. Są to produkty pielęgnacyjne do włosów i twarzy. Z większością już miałam styczność, więc postanowiłam zakupić je ponownie.
Firma Ziaja działa od 1989 roku i swoją siedzibę ma w Gdańsku. Marka oferuje produkty do pielęgnacji twarzy, włosów i ciała. Ich produkty bazują na naturalnych składnikach i nie są testowane na zwierzętach.
Ogromnym plusem jest też to, ze kosmetyki są bardzo tanie, gdyż większość z nich kosztuje mniej niż 10 zł, ale są bardzo wydajne. W Mojej łazience produkty tej firmy są dosłownie wszędzie.


Zacznijmy produkty przeznaczonych do włosów:
1. Szampon do włosów przetłuszczających się (lawendowy) - tego produktu używam naprawdę bardzo długo i wtedy zakupiłam chyba 3 opakowanie. Starcza na naprawdę bardzo długo i robi to, co powinien, czyli nadaje włosom ładnego wyglądu bez obawy o to, że następnego dnia obudzimy się z tłustymi włosami. Niewielka ilość pozwala nam na umycie całych włosów. 
2. Masło kakaowe. Szampon wygładzający do włosów suchych i zniszczonych - tez jeden z pierwszych produktów tej firmy jaka znalazła się w Mojej łazience. Tak jak przy koledze wyżej - jest bardzo wydajny, a do tego - cudownie pachnie! Z resztą jak wszystkie produkty tej firmy.
3. Odżywka intensywnie wygładzająca do włosów niesfornych - odżywka robi, to co robi, choć przyznam, że Moje włosy są bardzo trudne. Mam nadzieję, że jak zacznę to nowe opakowanie, to będzie lepiej widać efekty, gdyż musiałam trochę jej oszczędzać. 


Teraz czas na produkty do twarzy:
1. Naturalny oliwkowy płyn micelarny - zanim odkryłam ten produkt oczy zmywałam mleczkiem, które Mi nie przypadło mi do gustu z tego względu, że lekko piekły Mnie oczy i miałam takie uczucie 'mgły'. Teraz nie wyobrażam sobie zmywania makijażu oczu bez tego płynu. Nie podrażnia moich oczu i świetnie zmywa makijaż oka. Moim zdaniem płyny micelarne najlepiej się nadają dla osób takich jak Ja, czyli dla posiadaczy soczewek.
2. Tonik ogórkowy dla cery normalnej, tłustej i mieszanej - tego produktu akurat nie zakupiłam, a dostałam w prezencie. Miałam dylemat, czy do oczyszczania twarzy kupić płyn micelarny, czy tonik, a tu proszę! Dawno nie używałam nic takiego, a teraz nadarzyła się okazja. Używam go głownie w dzień, ale zdarza się, że czasami użyję go również w nocy. Bardzo dobrze oczyszcza skórę twarzy i cudownie pachnie! Nie jest to taki chemiczny zapach, a prawdziwy zapach ogórka, który bardzo Mi się spodobał. Można powiedzieć, że zauważyłam korzystne zmiany na Mojej twarzy. Jak większość osób w moim wieku borykam się z 'nieprzyjaciółmi' na twarzy, a od stosowania tego produkty widać lekką poprawę, choć nic nie jest napisane, że ma takie działalności, ale nie wiem jakiemu innemu produktowi miałabym przypisać tą zmianę.


Ostatnie są produkty do twarzy w formie maseczek:
1. Maseczka różana - od paru miesięcy, czy nawet roku dbam o Moją twarz robiąc w miarę regularny peeling oraz nakładam na nią różne maseczki. Moją przygodę zaczęłam od tej właśnie maseczki. Cudownie pachnie i daje taki sam efekt. Pomińmy fakt, ze jest ponoć przeznaczony dla osób 30+.
2. Maseczka z koziego mleka - ta maseczkę akurat zakupiłam z myślą o mojej mamie, gdyż ma o ile się nie mylę łagodzić zmarszczki. Już użyłyśmy połowy tej maseczki i stwierdziłyśmy, że skóra mojej mamy jest wygładzona i świeża.
3. Maseczka oczyszczająca - tej maski jeszcze nie próbowałam, więc nie mogę się o niej wypowiedzieć. Korzystałam z tej serii tylko nawilżająca z glinką zieloną, która kupuję regularnie. Myślę że ten zestaw byłby świetnym duetem. 


Trochę się rozpisałam. Polecam Wam gorąco produkty tej firmy. 

Może też Mi coś polecicie? 
               Oyasumi, xoxo ♥




środa, 19 marca 2014

Kultura w komunikacji miejskiej - na skraju przyzwoitości?

Witam!
Dzisiaj znowu postawiłam na taką notkę bardziej 'wziętą z życia'. Lubię pisać takie posty i wy raczej też. Dzisiaj porozmawiamy o kulturze w środkach komunikacji miejskiej. Niby taki denny temat, że aż nasuwa się pytanie - po cholerę o tym pisać? Niby taki nudny temat, ale nigdzie nie jest o nim mowa, a niektóre sytuacje nie powinny mieć miejsca. Głownie będzie o kulturze w takich miejscach.
Pewnie duża część z was dojeżdża za pomocą autobusu/pociągu/tramwaju. Pewnie nie raz spotykaliście się z takimi sytuacjami, że wchodzicie, a tu jak w słoiku ogórków - brak miejsca na najmniejszy ruch. Mnie dobija też to, kiedy my stoimy sobie (tu raczej chodzi o pociągi) w przedziale przy miejscach stojących i jest masa ludzi, a inni się wpychają, żeby dostać się praktycznie do miejsca, którego nie ma. Najczęściej jest tak w godzinach 16-17, kiedy pasażerowie wracają z pracy, a to jest pociąg do dalszej miejscowości, to wtedy nie ma możliwości, żeby usiąść przez najbliższe kilkanaście stacji. To takie nielogiczne, ale cóż.
Teraz trochę o kulturze. Z zasady wychodzi się na to, że w środkach komunikacji pierwszeństwo mają osoby starsze/po złamaniach, kobiety z dziećmi, osoby płci pięknej i następnie mężczyźni. Jak to wygląda w 'praktyce'? Wygląda to tak, że praktycznie rzadko, kiedy tak jest. W przypadku osób starszych miejsca są ustępowane (sama tak robię), ale osobom po złamaniu już niekoniecznie. Sama we wrześniu złamałam stopę, a mam szkołę niecałe 20 km od mojego domu i nie ma dla Mnie innego wyjścia jak pociąg. Parę razy zwalniano dla mnie miejsce, ale to najczęściej były kobiety. Może 1 lub 2 mężczyzn przez cały okres jeżdżenia, a tak było przez miesiąc lub dłużej. Smutne jest to, że bywało tak, że wracałam pociągiem przeznaczonym dla osób niepełnosprawnych, a i tak musiałam stać 20 minut, bo nikt nie ustąpił miejsca. Bywa. Wygląda to jakbym się żaliła, ale tak jest. Tylko nikt nie czuje tego, jak nie chodzi o niego.
Są też takie sytuacje, gdy do pociągu wchodzą kobieta i mężczyzna w podobnym przedziale wiekowym, ale mężczyzna jak je zobaczy, to od razu leci, żeby je zająć, a kobieta stoi i to czasem z ciężkimi siatkami. Niby to oni powinni być tymi naszymi wybawcami z różnych sytuacji, a tu proszę.
Ostatnim tematem na temat kultury jest zachowanie ludzi w środkach komunikacji. Czy Was też irytuję jak grupka ludzi rozmawia pełna prą o jakiś bzdetach i potem się śmieją wniebogłosy? Może jak chrapią lub swoją siatką/torbą zajmują miejsce? MNIE TEŻ. Nie raz miałam podejść do takich osób i im powiedzieć, żeby były cicho, bo ludzie są zmęczeni i nie mają ochoty słuchać ich historii życiowych. Nie rozumiem jak można zasnąć. Nie mogę zrozumie tego, że przez to przespać przystanek, a jeszcze jak się chrapie... Z tymi siatkami, to bywa rzadko, ale zdarza.

Teraz trochę śmiechu z Mojej osoby, gdyż opowiem Wam Moje historie związane głownie z pociągami, gdyż tym jeżdżę codziennie do szkoły.
1. Kiedyś musiałam zawieść pewne dokumenty i czekam na pociąg, a tu podjeżdża taki śliczny, czysty i przestronny. Ja wiedziałam, że jest coś nie tak. Wyszło na to, że był to sprinter i wysiadłam na ostatniej stacji w trasie na nowo zrobionym peronie. Kompletnie nie umiałam się odnaleźć. Nigdy wcześniej nie byłam w tamtym miejscu w inny sposób niż pociągiem, a nie chciałam tracić czasu i wyruszyłam w podróż w nieznane.
2. Nie chciało mi się dzisiaj marznąc na dworze, to postanowiłam pójść do pociągu w przeciwnym kierunku i już sobie zaklepać miejsce, gdyż tam dużo osób wysiada, ale nie wzięłam pod uwagę tego, że pociąg musi być tam parę minut szybciej niż tu, gdzie byłam. Tak odjechał Mi przed nosem. Wiem, bardzo mądrze.

Może wy też mieliście jakąś interesującą sytuację w którymś z środków komunikacji miejskiej?

                                              Oyasumi, xoxo ♥

niedziela, 16 marca 2014

Kim chce być?

Witam!
Dzisiejsza notka jest czymś głównie dla osób z III klasy gimnazjum, gdyż wielkimi krokami zbliżają się testy gimnazjalne, a następnie...wybór szkoły policealnej. Znam parę osób z obecnych klas lub młodszych, które nie wiedzą, gdzie pójść lub tak jak ja - miały wszystko wykreowane w głowie już dużo wcześniej. Z doświadczenia z zeszłego roku wiem, że wybór nowej szkoły jest trudny, gdyż tak naprawdę ok. 75% nastolatków nie wie, czym chce się zajmować w przyszłości. Tak było też w Mojej starej klasie - część wiedziała, gdzie chce iść, a potem jednak okazywało się, że jednak nie.
U Mnie w szkole były organizowane zajęcia z doradcą. Na czym to polegało? W wybrane w dni tygodniu były wybierane po ok. 2-3 osoby i każdy miał jednego doradcę. Każde z nich udawało się do sali lekcyjnej, biblioteki, czy nawet do gabinetu zastępcy dyrektora. Na początku opowiadaliśmy trochę o sobie, a następnie rozwiązywaliśmy test wyboru, który był przyjemny. Następnie doradca wpisywał je do programu i wychodziły nam kategorie, gdzie było po ok. 20 zawodów i omawialiśmy te kategorie, gdzie mieliśmy najwięcej punktów. Wiem, trochę chaotycznie napisałam. Omawialiśmy każdy zawód osobno i dzieliliśmy się naszymi przemyśleniami, czy naszym zdaniem nadawalibyśmy się do tego zawodu. Była też mowa o przeróżnych kursach. Na samym końcu spotkania dostawaliśmy nasz test i mogliśmy go analizować sami na spokojnie. Na drugim spotkaniu było już bardziej o szkołach, które mogłyby nas zainteresować oraz filmiki o zawodach, które nas interesują, gdzie jest pokazane jak wygląda ten zawód i jakie trzeba spełniać kryteria. Mi akurat trafiło się o pracy kucharza i nie jestem pewna, czy jeszcze inne oglądałam. Ja ogólnie już wiedziałam, gdzie chce iść i już na drugim spotkaniu opowiadałam o wybranej szkole, kursach i ewentualnych studiach. Moją doradczynię bardzo zaskoczyło to, gdyż jak wcześniej wspomniałam - dużo osób nie wie, co chce robić w przyszłości.
Technikum, zawodówka, czy liceum? To jest jedna z głównych kwestii. Opowiem wam o każdej ze szkół trochę.
Technikum - nauka trwa 4 lata. Lekcje wyglądają jak w gimnazjum, ale ilość godzin z rozszerzonego przedmiotu co roku się zwiększają oraz są zajęcia zawodowe oraz praktyki. W ostatniej klasie jest matura oraz egzamin zawodowy. Co do praktyk - to zależy od szkoły. Szkoła załatwia praktyki lub nie.
Zawodówka - trwa 3 lata. Lekcje są podobne jak w technikum, ale więcej jest zajęć zawodowych. W ostatniej klasie jest egzamin zawodowy. Praktyki z tego, co wiem od znajomych trzeba sobie załatwiać samemu w jakimś zakładzie i przez cały okres kształcenia trzeba tam pracować i tam osoby się uczą. U Mnie jest zupełnie inaczej, ale to zależy od szkoły.
Liceum - nauka trwa 3 lata. Lekcje są jak w gimnazjum, ale mamy rozszerzone niektóre przedmioty. W ostatniej klasie jest matura.
W technikum oraz zawodówce mamy od razu zawód, a po liceum praktycznie nic i powinno się udać na studia, ale jest wiadome jedno - w liceum jest o wiele łatwiej. W szkołach zawodowych jest więcej nauki, gdyż dochodzą zajęcia zawodowe i praktyki.

Podsumowując - osobom, które naprawdę nie wiedzą, czym się zająć w przyszłości polecam liceum o jak najbardziej zbliżonym profilu do Waszych upodobań. macie wtedy jeszcze 3 laty na zastanowienie. osobom pewnym polecam szkoły zawodowe, gdyż potem od razu możecie zacząć pracę lub udać się na jakiś kurs zawodowy, który może potem wzbogacić wasze CV. Uprzedzam - w tych szkołach trzeba być zdeterminowanym i przykładać się, gdyż chyba potem nie chcecie raczej nadrabiać praktyk?

Wy też macie taki dylemat? Z jakiego jesteście rocznika? *ciekawska ja*

Możecie sami pisać wasze dylematy poniżej, a postaram się na nie odpowiedzieć. Może kiedyś ja opowiem wam o swojej szkole? Zobaczymy.

                                 Oyasumi, xoxo ♥

poniedziałek, 10 marca 2014

Moja przygoda w Internecie - jest czego żałować?

Witam!
Przepraszam, że znowu miałam taka długą przerwę, ale dopadła Mnie choroba. Chciałabym w tym poście napisać o Moich przygodach w Internecie, gdyż jest o czym. Pierwsze konto założyłam w 4/5 klasie podstawówki na stronie stardoll. Pewnie większość wie, co to za strona i o co w niej chodzi, więc nie będę się rozwodzić. W międzyczasie były inne strony. Następnie gra jaką zainteresowałam się była to moviestarplanet. Ogólnie gry w jakie grałam były o tematyce modowej, ale były też inne. Głównie dzięki tym stronom zaczęłam interesować się blogowaniem. próbowałam z różnymi blogami, a nawet na YT, co nawet Mi się udawało, ale niestety - szybko się nudzę oraz poddaje. To było jedyna przeszkodą.
Często poruszanym tematem odnośnie zagrożeń w sieci są znajomości. Ja również doświadczyłam czegoś podobnego. Kłamstwa odnośnie płci, znajomości 'dla sławy', czy innych powódek. Często są to przyjaźnie nietrwałe i na pewien okres, ale nie zaprzeczę - można tu poznać parę wartościowych osób, które mogą odmienić nasze życie. Niektórzy żałują tego, że poznali osobę przez która wylali morze łez lub ja naprawdę zraniły. Ja sama nie raz płakałam. Przez kłamstwa, utratę kontaktu z jedną z ważniejszych dla Mnie osób, czy kłótni. Dzięki tym osobom czegoś się nauczyliśmy i mamy czasem nauczkę. To głównie tyczy się poznawania tych osób w świecie realnym. Ja ogólnie tak poznałam dwie osoby - chłopaka i dziewczynę. Z chłopakiem utrzymuje kontakt od dzisiaj. potykamy się, co ok. 6 miesięcy, ale te spotkania są w pewien sposób magiczne. W ten dzień mogę wstać nawet o 7 rano, pojechać specjalnie na pociąg i go zobaczyć choć na te kilka godzin. Wtedy jest o czym rozmawiać. Poznałam go w grze dla dziewczyn (tak, wiedziałam o tym, że jest chłopakiem mimo to), ale to nie zmienia faktu, że jest jednym z nielicznych osób płci męskiej przy których mogę czuć się Sobą. Głupiutką, mała dziewczynką z chwilowymi napadami ADHD. ta znajomość trwa już ok. 3 lata. Z dziewczyną jest inaczej, gdyż różnica wieku wynosi 4 lata, ale mimo to dogadujemy się. Kontakt się urwał, ale nie żałuję i czasem mimo piszemy, choć nie piszemy codziennie. Czasem lepiej pisać od czasu do czasu, żeby mieć tematy do rozmów. Oczywiście - nie było to tak, że znałam je tydzień i od razu pojechałam na spotkanie. Znałam się z nimi trochę, a przede wszystkim - wiedziałam jak wyglądają, a to w tym jest najważniejsze, bo możemy trafić na kota w worku w wieku 30 lat...
Z tym trzeba być ostrożnym. Pamiętajmy jedno - nie zmienimy tego, co się stało. To zostanie już na zawsze z nami, w naszej pamięci. Mimo, że te ważne osoby odeszły lub nas zraniły, to czegoś jednak nauczyły. Nie traktujmy tego jako kary, a lekcji. Wiem, pewnie myśleliście, że przytoczę tu jakieś moje historie, ale naprawdę - nie chcecie ich raczej poznać.
Czy żałuję, że przeżyłam to, co przeszłam w Internecie? Czasem tak, bo czasami naprawdę byłam lekkomyślna, ale mam lekcje na przyszłość. "Kto nie ryzykuje, nie zyskuje".

Jakie jest Wasze zdanie na temat Internetu? Żałujecie czasem Swoich decyzji?

                                      Oyasumi xoxo ♥


czwartek, 27 lutego 2014

Problems, problems everywhere!

Witam!
Wiem, ostatnio na blogu wiało pustką za co ogromnie przepraszam, ale życie prywatne i Internet się jakoś zmówiły przeciwko Mnie. Ostatnio miałam ogromne problemy z Internetem. Jak go nie było, to chodził jak mucha w smole lub strony w ogóle się nie ładowały. Powoli dostawałam nerwicy, ale po paru dniach problem się rozwiązał.
W życiu prywatnym, to głównie szkoła i problemy, że tak to ujmę 'ze mną'. Chodzi Mi głównie o psychikę oraz ostatnio non stop źle się czuję. Bolała Mnie głowa, co jest bardzo rzadkie u Mnie oraz byłam przeziębiona. Teraz jedynie katar, ale byle do jutra! Właściwie do soboty, gdyż jadę do okulistki.
Soczewki powrócą, yupi!
Sobota zapowiada się bardzo obiecująco pomijając fakt, że będę musiała wstać wcześniej niż zwykle w weekend, ale cieszy Mnie to, że spędzę trochę czasu z mamą w Gdyni. Planuje drobne zakupy oraz może 'sesję', gdyż chciałabym pokazać Wam jedną stylizację z Moich nowych nabytków, które pokaże w kwartalnym haul'u.
Nie wiem, czy nadaje się do pozowania przed aparatem, gdyż nie uważam siebie za wybitnie piękną, czy zgrabną. Nie wiem też, czy ujawnić twarz. Pewnie niektórzy padną trupem, ale za to nie odpowiadam. W najbliższym czasie planuje takie posty jak wcześniej wspomniany haul, trochę o internetowych znajomościach oraz może jakiś tag, choć sama nie wiem. Chciałabym jeszcze jakąś notkę tematyczną, ale nie wiem o czym. Chce się rozwijać, ale nie mogę, bo nie ma pomysłów. Piszcie Wasze propozycje!


Co dzieje się u Was? Czy ten czas tez jest dla Was trudny, czy wręcz przeciwnie?

                                            Oyasumi xoxo
                                                     

czwartek, 20 lutego 2014

Czy stres może Nas wyniszczyć?

Witam!
Przepraszam, że przez te parę dni nie byłam obecna, ale źle się ze Mną działa. Ostatnio jestem ciągle zmęczona. Możliwe, że po wf-ie, gdyż dopiero ćwiczę od tego semestru, a ostatni czas byłam na sali... we wrześniu? Nie, nie jestem tak cholernym leniem. Złamałam sobie stopę. Mogę nawet o tym napisać, gdyż to nie było typowe złamanie, ale może kiedyś indziej.
Dzisiaj chce porozmawiać o stresie, czyli czymś, co jest bardzo powszechne. Stres dotyka najczęściej osób dorosłych, ale również też młodzież w ostatnim czasie. Najczęściej stresujemy się w przypadku, kiedy jest jakiś sprawdzian, a my nie czujemy się nauczeni i boimy się, że zawalimy. Jest to przykład typowy dla młodzieży, ale najczęstszymi powodami są choroby, rozwody, śmierć bliskiej nam osoby, przeprowadzki, czy utrata pracy. Każdy z Nas inaczej go odczuwa. Inni mocniej, a inni słabiej. Może się nawet rozwijać. Na początku może być to niepozorne. Może się zacząć od bólów głowy, które spowodowane są nadmiernym rozmyślaniem'co by było gdyby', czy 'czy jest dobrze?'. Takie nadmierne pytania wykańczają nas. Następnie może dojść do dreszczy. Nie umiemy usiąść na jednym miejscu, a po chwili czujemy jak się trzęsiemy, ale przecież - nie jest zimno? Co z nami jest? Wtedy jesteśmy dodatkowo zmieszani całą sytuacją i rozstrajamy się. Ostatnim i już cięższym przypadkiem może być problem z oddawaniem moczu. Wtedy już nie tylko wyniszczamy siebie psychicznie, ale też trochę fizycznie, gdyż co chwile pracujemy, żeby wydalić to wszystko z organizmu. Możemy również w w wyniku stresu mieć problemy z równowagą.
Połączenie tych objawów, czy posiadanie któregoś jest powinno nam dać do myślenia. Wtedy powinniśmy pogadać z kimś nam bliskim, a w ostateczności nawet z psychologiem, gdyż stres na pozór wydaje się czymś niegroźnym, ale tak nie jest. Przez jego nadmiar zbliżamy się do wyniszczania organizmu, co w ostateczności może się skończyć śmiercią. Zdziwieni? Nie jesteśmy świadomi tego, że takie drobnostki mogą nas wykończyć, więc rzadko kiedy im przeciwdziałamy.
Jak możemy go zwalczyć? Kiedyś byłam z tym u psychologa szkolnego, który poradził Mi herbatki uspakajające, tabletki ziołowe, czy takie tabletki homeopatyczne, które spokojnie możemy dostać w aptece bez recepty. Są to małe, białe kuleczki, które są też na katar oraz inne problemy zdrowotne. Ich smak jest słodki jak u cukierka, co ułatwia ich branie, gdyż nie musimy się martwić, że podczas ważnego, stresującego spotkania może wykrzywić nam buzię. Te kuleczki można nawet w mniejszym dawkom podawać psom. Szczególnie tym, które są towarzyskie, a musimy je na chwile zostawić w domu. Ta chwile dla nas, to dla nich ogromne cierpienie w niepewności. Można również brać coś miękkiego do rąk i gnieść to. Wtedy uwalniamy naszą frustrację i stajemy się spokojniejsi. Są to takie najbardziej powszechne metody radzenia Sobie ze stresem.
Czemu piszę o stresie? Staram się pisać o sprawach bieżących, aktualnych. Zbliżają się testy szóstoklasistów, testy gimnazjalne oraz matury. Dużo osób stresuje się tym, gdyż te dwa ostatnie w szczególności wpływają na nas. Dobre wyniki z nich pozwalają nam dostać się do wymarzonej szkoły, czy na studia. Sama jestem osoba, która stresuje się chyba dosłownie wszystkim, więc chce też Was trochę uchronić przed stresem, a szczególnie jego najsilniejszym stadium, które wykańcza organizm potwornie.

Jak chcecie, to piszcie w komentarzach o czym mogłaby być najnowsza notka. TAG, czy notka tematyczna?

Jak Wy radzicie Sobie ze stresem?

                                    Oyasumi xoxo ♥

poniedziałek, 17 lutego 2014

Czy bycie nieśmiałym może Nas zniszczyć?

Witam!
Dzisiejszy pomysł na temat nie jest na tyle spontaniczny, co nadesłany dzięki Mojej kochanej Paulince. Ja osobiście miałam inny pomysł, który jej przedstawiłam, ale to Wy to czytacie, więc do Was tez należy decyzja o czym pisze. Jestem jak Dżin, które ma za zadanie spełniać Wasze życzenia. U nas w gastronomiku by aż nasuwało się "Klient - nasz pan".
Dla Mnie osoba nieśmiała to taka, która boi się większości. Boi się kontaktów z ludźmi, podejmować indywidualnie decyzji, czy nawet boi się poprosić o pomoc. Nieśmiałość wbrew pozorom jest bardzo powszechną cechom. Są osoby, które w grupie są silne, towarzyskie i bardzo otwarte, ale osobno są słabe, kruche i nieporadne. Nic by nie zrobiły by choć osoby obok. Niektórzy uważają, że nieśmiałość jest niczym. taka tam cecha, ale to bzdura. Objawia się w najbardziej niespodziewanych momentach. jednym z najczęstszym może być nieznajomość miejsca w któym się znajdujemy.
Załóżmy taką sytuację - wracamy z imprezy z nieznanej nam miejscowości. Osoby nam wcześniej towarzyszące ulotniły się do rodziny, która akurat mieszka niedaleko. Zostajemy sami. Osoba odważna postarałaby poszukać się żywej duszy i spytać się , gdzie jest najbliższy przestanek autobusowy, czy coś takiego. Osoba zawstydzona już niekoniecznie. Bałaby się już być o tak późnej porze na nieznanym terenie.
Telefon by się rozładował. Co teraz? Taka osoba musi niestety lub stety, ale walczyć z tym, bo nie oszukujmy się - nie poradzi Sobie w prawdziwym życiu. Ja sama mimo wielu opinii sprzecznych jestem osobą nieśmiała i trochę zamknięta w Sobie. Osoby, które poznały Mnie teraz w nowej szkole nie czuja tego, ale taka prawda. Staram się przezwyciężyć to, bo wiem, ze gdybym siedziała w kącie, to bym nie zyskała tylu znajomych. Siedziałabym jak szara myszka.
Co sądzę o takich osobach? Moim zdaniem są słodkie, ale z umiarem. Wszystko musi być idealnie zrównoważone.



Co Wy sadzicie o takich osobach? Może sami jesteście nieśmiali?

*** Ogłoszenia parafialne ***

Zacznijmy od tego, że już trochę 'otwieram się' jeżeli chodzi o bloga pod względem 'rozgłaszania' go w rzeczywistości.. Parę osób z Mojej szkoły już wie o nim, ale tylko nieliczni znają adres. Również powiedziałam o tym Mojej mamie. Może błahe, ale zdanie Mojej mamy pod tym względem jak i jej wsparcie jest dla Mnie niezmiernie ważne.
Kolejna sprawa jest to, że rozmyślam nad takim haul'em comiesięcznym, ale sama nie wiem. Na chwilę obecną mam 3 produkty, które bym mogła przedstawić na blogu, ale czas pokaże. Chodzi Mi o to, czy jesteście czymś takim w ogóle zainteresowani. Jak nie miesięczny, to może kwartalny?
Ostatnią sprawą jest to, że dziękuje za każdy komentarz, za każde wejście oraz za każda obserwację! Niby blog został założony w zeszłym tygodniu, a już jest Was aż/tylko 6! jak dla Mnie ta liczba jest zadowalająca, gdyż na chwilę obecną nie miałam jakiejś reklamy, a część z Was wie o Moim blogu m.in. dzięki ask'owi.
Mam nadzieję, że z dnia na dzień będzie Was coraz więcej! ♥

                   To na tyle, 
                              Oyasumi xoxo ♥

sobota, 15 lutego 2014

TAG: Anti boyfriend tag

Witam!
Postanowiłam, że skoro jeszcze 'żyje się' wczorajszymi Walentynkami, to czemu by nie zrobić TAG'u? TAG jest skonstruowany specjalnie dla singli. Głównie opiera się na tym, czego szukamy w drugiej połówce.
Pytań jest 10.

1. Jaka jest najważniejsza cecha której szukasz w chłopaku? 
Trudno Mi wybrać jedną cechę, ale dla Mnie ważne jest to, żeby umiał Mnie rozśmieszyć.

2. Jaka cecha od razu powoduje, że nie jesteś zainteresowana chłopakiem?
Odrzuca Mnie to, gdy chłopak jest taki, kiedy musi się wszystkim chwalić.

3. Jakie cechy wyglądu zauważasz najpierw?
Oczy oraz piękny uśmiech. Jak chłopak ma cudowny i szczery uśmiech, to jestem od razu nim zauroczona.

4. Opisz wymarzoną randkę.
Na pewno pomysł musi być kreatywny i wyszukany. Może wyjście na sushi na których jeszcze nie byłam, co byłoby ciekawym doświadczeniem, a następnie spacer po np. Gdyni i dojście na plaże. tam byłby koc ze świeczkami, a obok gitara na której zagrałby któryś z Moich ulubionych utworów lub skomponowany przez Siebie.

5. Kim byłby Twój sławny chłopak? 
Byłby to Robert Pattinson, Paul Wesley lub Ian Somerhalder.

6. Przez co zakończyłabyś związek?
Zakończyłabym związek przez zdradę, lekceważenie Mojej osoby lub brak czasu. Nie zakończyłabym go na pewno za pośrednictwem Facebook'a, SMS, czy drugiej osoby.

7. Co chciałabyś żeby chłopak robił w związku?
Chciałabym, żeby był opiekuńczy, trochę nieśmiały, a zarazem porywczy. Tajemniczy, kreatywny oraz zabawny.

8. Jakiego koloru lubisz oczy i włosy?
Mam słabość do chyba każdego koloru oczu. Szczególnie do niebieskiego, zielonego i takiego wręcz czarnego. Włosy najlepiej, żeby były w kolorze ciemnego brązu.

9. Kupuje Ci prezent, co to jest?
Coś na co by sam wpadł. Miło by było, gdyby to było powiązane z jako talentem, czyli np. gdyby był artystyczną duszą, to jakiś rysunek lub piosenka. Coś własnoręcznego.

10. Ulubiony typ chłopaka? 
Romantyk lub tzw. 'chłopak z sąsiedztwa'. 

Jaki jest Wasz typ?
                     
                        Oyasumi,
                                xoxo ♥

piątek, 14 lutego 2014

Walentynki - przypomnienie, że i tak nikt Nas nie kocha?

Witam!
Dzisiaj poruszę temat Walentynek, czyli święta zakochanych. Wszystkim dobrze znana Wikipedia pisze tak :
"Coroczne święto zakochanych przypadające 14 lutego. Nazwa pochodzi od św. Walentego, którego wspomnienie liturgiczne w Kościele katolickim obchodzone jest również tego dnia.
Zwyczajem w tym dniu jest wysyłanie listów zawierających wyznania miłosne (często pisane wierszem). Na Zachodzie, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, czczono św. Walentego jako patrona zakochanych. Dzień 14 lutego stał się więc okazją do obdarowywania się drobnymi upominkami."
Mało kto obchodzi to święto pod kątem 'religijnym'. Pisząc najprościej - jest to dzień, kiedy możemy potajemnie wyznać Naszej sympatii, co do niej czujemy. Ludzie dzielą się na zwolenników oraz przeciwników tego święta. Ja osobiście nie przepadam za tym świętem, ale nie dlatego, że jestem tzw. 'forever alone' i dzisiaj nie dostałam walentynki. Dla Mnie to święto jest trochę wykorzystywane pod tym kątem, że niektórzy np. w szkole piszą kartkę zaadresowaną do danej osoby, żeby zrobić jej przykrość.
Drwiąc z czyiś uczuć pozbawiamy osobę nadziei oraz chęci do obchodzenia tego święta.
Z drugiej strony... Święto wcale takie głupie nie jest jak to się nam wydaje.
Przesłaniem tego święta jest takie, żebyśmy akurat tego dnia obdarowali osobę, którą darzymy bezgranicznym uczuciem jakimś drobnym upominkiem. Wszyscy wiemy, że w dzisiejszych czasach nie zawsze jest to proste. Innych dzielą kilometry, jeszcze innych problemy finansowe, a innych brak czasu np. przez pracę, która wymaga maksymalnego poświęcenia.
Większość uważa, że to święto jest przeznaczone głównie dla par, ale tak nie musi być. Również dobrze możemy się spytać przyjaciela, czy przyjaciółki, czy będą Naszą Walentynką. Ja zrobiłam tak w zeszłym roku i spytałam się tak przyjaciela za pomocą zdjęcia karteczki. W tym dniu nie musimy obdarowywać też ich, a przykładowo rodziców. Ja kupiłam Swoim rodzicom Nasze ulubione smakołyki, a jej kwiaty.
Fajnie, że myślała, iż to Ja je dostałam... Czyż niezabawne?


Jakie jest Wasze podejście do tego święta? Obchodzicie je hucznie ze Swoją druga połówką, czy jeszcze lepiej - z lodami i komediami romantycznymi?

                                      Oyasumi,  
                                                 xoxo ♥



środa, 12 lutego 2014

TAG - O Mnie/ About Me tag

Witam!
Dzisiaj na dobry początek postanowiłam zrobić jakiś TAG. Uznałam, że to będzie najlepsze z tego względu iż trochę Mnie poznacie i zobaczycie, czy zainteresuje Was Moja osoba. Nie mogłam na początku znaleźć żadnego porządnego postu/vlogu z pytaniami, ale po rozmowie z Wiktorią, która pomogła Mi w znalezieniu TAG'u uznałam, że jest idealny na w zasadzie pierwszy, prawdziwy post.
Wiktoria jest też jedną z osób, które zachęciły Mnie do założenia bloga, więc jej zdanie jest dla Mnie niezmiernie ważne. Teraz odpowiem na 36 pytań, które oczywiście możecie wykorzystać u Siebie.


1. Jak masz na imię?
Mam na imię Magdalena.


2. Kiedy masz urodziny?
Urodziny mam w wakacje, a dokładniej to 9 sierpnia.


3. Co studiujesz? Jaka była twoja wymarzona praca w dzieciństwie?
Na chwilę obecną uczęszczam do I klasy technikum gastronomicznym. W dzieciństwie Moje pomysły na wymarzoną prace były przeróżne. Chciałam być dentysta, dermatologiem, piosenkarka, czy modelką. To były takie najbardziej brane wtedy przeze Mnie pod uwagę.

4. Czy masz chłopaka/dziewczynę?
Nie, nie mam. Nigdy nie miałam i chyba na chwilę obecną nie zanosi się, żebym miała kogoś na oku.

5. Jakiej muzyki słuchasz?
Nie ograniczam się do jednego typu muzyki. Najczęściej słucham pop'u, rock'u, czy metal'u. Mam uprzedzenie jedynie do rapu i trochę do reggae. 

6. Czy pracujesz?
Nie pracuje. Chyba, że bycie uczniem można nazwać 'pracą'. Uczęszczam jedynie na praktyki.

7. Czego szukasz w drugiej osobie?
W drugiej osobie szukam przede wszystkim wsparcia, zrozumienia oraz poczucia humoru.


8. Do kogo się zwracasz, gdy jest ci smutno?
Najczęściej to do rodziców lub bliskich dla Mnie osób.

9. Ulubione jedzenie?
Nie mam ulubionej potrawy. Szczególnie uwielbiam kuchnie włoską.

10. Ulubiona część garderoby?
Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale chyba bluzki, gdyż mogłabym mieć ich tysiące, a nadal byłoby Mi ich mało.

11. Czy masz zwierzątka?
 Mam 14-letnią suczkę Darę oraz akwarium z rybkami. Krety tez się liczą?


12. Ulubione miejsce?
Moim ulubionym miejscem jest dom. 'Home, sweet home. ♥'

13. Czy masz drugie imię?
Mam - Maria, a na trzecie mam Emma.

14. Ulubiony przedmiot w szkole?
Jest parę przedmiotów, ale z takich bardziej... podstawowych (nie chodzi mi o takie luźniejsze np. EDB, religia), to wybrałabym chemie. W szkole mam z resztą rozszerzoną chemię.

15. Ulubiony napój?
Uwielbiam napoje gazowane pomimo, że są niezdrowe. Byłam też mała maniaczką kawy, ale teraz się ograniczam i piję jedną dziennie, a czasem 2. Ostatnio też pokochałam herbaty na ciepło jak i na zimno.

16. Jaka jest twoja ulubiona piosenka w tym momencie?
Within Temptation - Whole World is Watching ft. Piotr Rogucki ♥

17. Jakie imiona nadałabyś dzieciom?
Christopher i Angie, ale mam więcej opcji w zanadrzu.

18. Czy uprawiasz jakieś sporty?
Nie, gdyż jestem OGROMNYM leniem. Kiedyś jedynie tańczyłam.

19. Ulubiona książka?
"Dziedzictwo mroku" autorstwa Bree Despain.

20. Ulubiony kolor?
Moim ulubionym jest zielony.

21. Ulubione zwierzątko?
Jestem zakochana w pandach oraz w sowach.

22. Ulubione perfumy?
Moim nowym jak i trafnym nabytkiem są perfumy od Katy Perry 'Killer Queen'.

23. Ulubione święto?
Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale raczej Boże Narodzenie, gdyż wtedy cała Moja rodzina jest razem.

24. Czy skończyłaś liceum?
Jestem w technikum, a to obejmuje niestety, ale o rok więcej nauki niż w liceum.

25. Czy kiedykolwiek byłaś za granicą? Ile razy?
Byłam w Holandii, Włoszech i Niemczech.

26. Czy mówisz w innych językach?
Mówię jedynie po angielsku, ale nie mam tego języka wyćwiczonego do perfekcji. Niestety. W gimnazjum uczyłam się niemieckiego, który bardzo lubiłam, a na chwilę obecną uczę się francuskiego. 

27. Czy masz rodzeństwo?
Mam siostrę, która jest ode Mnie starsza o 9 lat, ale już nie mieszka w Polsce.

28. Ulubiony sklep?
Nie patrzę na markę. Kupuje to, co wpadnie Mi w oko.

29. Ulubiona restauracja?
Restauracja 'U Mojej mamy'. Dla mniej kumatych - kuchnia mojej mamy.

30. Czy lubisz szkołę?
Nie będę oryginalna i powiem, że nie.

31. Ulubiony youtuber?
Lucy, Red Lipstic Monster, Zmianoholiczka, Agnieszka Grzelak, Serafin, Marco, Mateusz Olech i Chocolate Milk.

32. Ulubiony film?
Wszystkie części "Zmierzchu". Lubię oglądać filmy, ale tej sadze jestem wierna do ostatniej kropli krwi.

33. Ulubiony program w telewizji?
Chciałabym umieć wymienić, ale jest ich tak dużo, że aż strach się bać. Taki mały maniak ze Mnie.

34. PC czy Mac?
Nie miałam styczności z firmą MAC, więc wybieram PC.

35. Jaki masz telefon?
Mój telefon, to Samsung Galaxy S III mini. Mam go niewiele ponad pół roku i jest dla Mnie trochę jak         oczko w głowie.

36. Ile masz wzrostu?
Jestem bardzo niska. Mam aż 157 cm wzrostu.


To na tyle, 
            Oyasumi xoxo ♥

wtorek, 11 lutego 2014

Witajcie?

Nigdy nie umiem zacząć rozmów. Tym bardziej nie wiem, co napisać w tym poście...
Co napisać, żeby nie zanudzić? Swojej biografii pisać nie będą na chwilę obecną. Zobaczmy najpierw na jak długo tu zawitam. Wypada się jednak przedstawić.

Mam na imię Magdalena i w tym roku kończę 17 lat. Mieszkam w niewielkim mieście na terenie Polski.
Już kiedyś miałam styczność z blogowaniem, ale takim na potrzeby gier, ale wtedy chyba nie byłam na tyle 'zdecydowana'. Teraz chyba nawet nie jestem, ale może 'wkręcę się w ten świat'. Mam taką cichą nadzieję. Chyba tyle wystarczy.

Czemu raczyłam powrócić i zacząć pisanie?
Myślałam nad powrotem dosyć długo. W ostatnich tygodniach nawet za często. Przyglądałam się blogom Moich znajomych jak i osób, które podziwiam. Pokazały Mi, że w krótkim okresie czasu można coś osiągnąć i zafascynować tym innych. Może Mi też się uda? Nigdy nie zaszkodzi. Na pewno nie poznam na to odpowiedzi tylko gdybając.

To chyba tyle,
             Oyasumi xoxo ♥